Dni Wołowa 2009

30lecie Zespołu Ludowego „Mojęcice”, Power z Zakopanego i wielka feta. Tylko balon nie odleciał, ale i tak było hucznie.

Tegoroczne Dni Wołowa to przede wszystkim zespół Mojęcice i okrągła rocznica, którą obchodził w 2009 roku. Od 30 lat zespół nie schodzi ze sceny i rozsławia miano gminy i swej wsi.

Świętowanie powstania zespołu Mojęcice rozpoczęło się w sobotę, od uroczystego obiadu z burmistrzem miasta i gminy Wołów Witoldem Krochmalem, przewodniczącą Rady Miejskiej Danutą Jelec, wice burmistrz Barbarą Broszkiewicz i dyrektorami Wołowskiego Ośrodka Kultury Katarzyną Szot i Ośrodka Sportu i Rekreacji Tomaszem Paminem. Wieczorem, tuż przed koncertem Zakopower,  na zespół posypał się deszcz nagród i oznaczeń.

Najpierw wręczono krzyże zasługi. Złoty otrzymała Ryszarda Bąk, a Jerzy Warszycki brązowy. Potem przyszła kolej na nagrodę ministra kultury w wysokości 15.000, która wraz władzami gminy wręczał Stanisław Huskowski, były prezydent Wrocławia. Na koniec wszyscy otrzymali pamiątkowe rocznicowe statuetki. Na scenie obok zespołu nie zabrakło długoletniego instruktora zespołu Lucjana Sadowskiego. – Młodzieży, nie wstydźcie się muzyki ludowej. Przyjdźcie do niej a ona wam pięknie odpłaci – apelował do młodych Jerzy Warszycki, odbierając nagrodę..

Program na niedzielę Mojęcice miał wypełniony po brzegi. Rano wziął udział w mszy świętej, następnie rozpoczął świętowanie w Mojęcicach. Od popołudnia był już na wołowskim stadionie, gdzie prezentował swój dorobek z 30 lat i szykował się do koncertu galowego przewidzianego na wieczór. Zabawa trwała w najlepsze.

Zaprzyjaźnione z Mojęcicami Marciny z Marcinowa przygrywały, a ze sceny sypały się żarty i życzenia. Śpiewające i tańczące dzieciaki z „Iskierek” i „Wokalinek” zachwycały wykonaniem ludowych tańców i pieśni. Kapela Tyrolska kapitalnie się wpasowała z jodłowaniem w biesiadowanie, które trwało przy stolikach i namiotach, podczas gdy dzieciaki buszowały w suchych basenach i brykały na trampolinach.

W tym czasie na płycie boiska trwały zmagania w wyścigu gokartów, streetballu, tenisie ziemnym, na sali trwały zawody strzeleckie, nie mówiąc o wędkarzach, których zawody zaczęły się wczesnym rankiem. Ale wszyscy czekali na balon, szczególnie dzieci.

Niestety balonu nie było. Pomimo pięknej pogody warunki pogodowe nie nadawały się do lotów. Organizatorzy zapewnili, że balonem jeszcze będzie można polecieć i osładzali żal wejściówkami na basen.

Brak balonu nie popsuł jednak humorów. Przyszła w końcu pora na gwiazdy wieczoru. Koncert Mojęcic był podróżą przez 30 lat zespołu od tradycyjnych pieśni ludowych po ich autorskie utwory. Pod sceną nie brakowało osób śpiewających razem z zespołem, a wśród tańczących do śpiewu Mojęcic była i pani wiceburmistrz, znana ze swojego zamiłowania do kultury ludowej.

Potem wszystkich zaczarował Carantouhill, polski zespół grający muzykę celtycką i irlandzką. Muzyce towarzyszyły tradycyjne tańce irlandzkie w wykonaniu grupy Rilandia. Publiczność nie pozwoliła im zejść ze sceny. Wszystko zakończył pokaz sztucznych ogni.